Sterylna matka – zła matka?

Jeśli wypadasz na mamę przewrażliwioną na tle innych matek, czy rodziny czy nawet samego męża.. to przyznam szczerze, że Cię doskonale rozumiem. Sama przyznaję się do tego, że do wszystkiego podchodziłam bardzo poważnie, sterylnie wręcz. Mąż się nawet śmiał albo – zdarzało się, że patrzył z niedowierzeniem i mówił “to nie sala operacyjna”.

Dziecko znajomej dotknęło ulubioną zabawkę mojej córeczki.. kurczę musiałam plastik zalać wrzątkiem. Nie robiłam tego bezczelnie przy niej, ale jak tylko wyszła poleciałam do kuchni i organizowałam stanowisko “sterylizacji”. Brzmi strasznie? Ja tak uważam – teraz tak uważam, ale wtedy to było dla mnie nie do przyjęcia.

Spadł smoczek na podłogę? Trzeba odparzyć! Bo jak inaczej.. To mi nie przeszło, chociaż to zależy jak i gdzie upadnie, haha bo jeśli w domu smoczkiem do góry i szybciutko podniosę wystarczy go tylko przemyć. Tak czy siak przemyć muszę.

Zabawka czy gryzak wylądował na panelach czy płytkach w kuchni? Trzeba przemyć, gryzak to nawet odparzyć.

Ktoś dotknął Twoje dziecko mając brudne ręce? Pisząc brudne mam tu na myśli.. DOPIERO NIE UMYTE, przed sekundką.. no bo jak to dotknąć MOJE DZIECKO mając BRUDNE RĘCE? Zanim ktoś się zbliżył do mojej córki był odsyłany do łazienki, aby porządnie ręce wyszorował! A jeśli dotknął wcześniej?! O matko.. leciałyśmy obie pod kran i myłam jej rączki mydełkiem. OD RAZU. Nie chore? No troszkę, ale na początku człowiek jest oszołomiony, przynajmniej ja byłam oszołomiona tym, że zostałam mamą, że czystość jest cholernie ważna. Ależ oczywiście, ale nie przeginajmy.. jak to było w moim przypadku.

Oczywiście butelka, kubeczek, talerzyk – dalej pod kontrolą, stale po umyciu przelewam je wrzątkiem.

Ubranka – czy to nowe czy od koleżanki po jej dziecku – muszą zostać wyprane i wyprasowane. Nie ma szans, żebym założyła po kimś ubranko mojemu dziecku, pomimo, że dostaję czyste. Zawsze wychodzę z założenia, że odświeżyć trzeba, pranie w 60 stopniach w przypadku ubranek używanych, a 30 w przypadku ubranek nowych. Ale wczoraj poszalałam – założyłam córce nowe geterki bez prania (!), ale na rajtuzki (tutaj się tłumaczę sama przed sobą).

W niektórych kwestiach, pewnie sobie myślisz “no stuknięta babka”, a ja nawet się z Tobą zgodzę – bo taka prawda. 🙂 Miałam bzika, ale nie wstydzę się o tym mówić. Jak wspomniałam wśród kilku młodych mam, że ja to jestem troszkę zakręcona na punkcie córki i czystości to okazało się, że nie jestem sama. Nie jedna miała coś do powiedzenia w tym temacie.

Niektórzy mają szaleństwo na punkcie karmienia dziecka, musi być jak w zegarku, bo inaczej mają wyrzuty sumienia, że przegłodzili dziecko. Znajoma miała taką wariację, jeśli spóźniła się z karmieniem o 15 minut już było lekkie szaleństwo, godzinę to tragedia.. a jak przespali całą noc bez dokarmiania? Matko.. co ona biedna przeżyła, wyrzuty ją gryzły, że nie wybudziła Małej i na śpiocha nie dała jej mleka, co z niej za matka.. Teraz patrzy na to z dystansem, no i są tego plusy – Mała ma stałe pory jedzenia i nigdy nie jest głodna – bo nie ma kiedy zgłodnieć. 🙂 Nie ma na to czasu.

Moje znajome, również posiadające dzieci, przyznam – czasem na mnie dziwnie patrzyły jak tak biegałam i co chwilkę coś odparzałam, myłam.. to samo z własnymi rękami, co dotknęłam, zanim szłam do Małej to ręce myłam. Raz spytały o co mi chodzi, przecież jest czysto, przecież to nie szpital, żebym nie przesadzała. Ale wyjaśniłam jak ja to wszystko widzę, że jeśli tego nie zrobię to w środku mnie coś rozniesie – dosłownie tak się czułam, jakby coś miało zaraz mnie wysadzić od środka.. I zrozumiały, że widocznie tak mam i tego nie zmienią. Nie było więcej pytań ani dyskusji. Sama się przyznałam, ze nie mogę czasem tego pojąć, ale zrobić muszę i tyle w temacie.

Nie dajmy się zwariować, wiadomo, dbać o czystość trzeba, o higienę przy dziecku no obowiązkowo, regularne karmienie – przy dziecku się sprawdza, bo to kształtuje cały jego rytm dnia. Jednak nie możemy tak świrować, chociaż ja na to patrzę, w ten sposób, że jakoś odreagować trzeba, może właśnie moja sterylność ma z tym coś wspólnego?

Widzicie, pewnego pięknego dnia – dokładnie Moja Córcia miała skończone siedem miesięcy – pojechaliśmy do mojej rodziny, a tam praktycznie rówieśnik, bo dwa miesiące młodszy kuzyn. I jak to się skończyło? Córce oczywiście znudziły się wszystkie własne zabawki, więc przejęła kuzynowskie. No a co jak co w tym wieku.. to Ona bierze wszystko do buzi, no i stało się.. Mój Mąż się nawet nie odzywał, tylko ukradkiem zerkał na mnie jak reaguję i to znoszę, i czy w ogóle na to pozwolę?! No a ja.. pozwoliłam, pomyślałam sobie, że i tak nie uchronię jej przed wszystkim, i prędzej czy później i tak coś weźmie i wymemla.. że może właśnie najwyższa pora pozwolić jej poznawać otoczenie? Swoją drogą myślę, że pozwoliłam na to tylko ze względu na to, że to moja bliska rodzina i twierdzili, że wszystko dokładnie umyte, a kuzyn jeszcze ze względu na wiek do nich nie “dorósł”. No to dałam zielone światełko.. czy źle zrobiłam?

Myślę, że nie, dziecko powinno mieć styczność z różnymi bakteriami.. (o matko.. samo to słowo, jego napisanie przyprawiło mnie o dreszczyk.. ale, co ja na to poradzę? Tak już mam.). Przecież dzięki temu organizm dziecka się uodparnia i przystosowuje do całego otoczenia. Bakterii, brudu i wszystkiego pełno na około, a na pilocie, telefonie czy klawiaturze? Jej.. a przecież nie lecimy umyć rąk jak tylko dotkniemy któryś z tych przedmiotów, bo przecież to w naszym domu, to nasze rzeczy osobiste. I idziemy z tymi nieumytymi rękami do dziecka.. No szczerze, pomyślałaś o tym?

Staram się jak mogę być najlepszą mamą, nie zawsze wychodzi mi to w 100%, bo ja też jestem człowiekiem i błędy mogę popełnić, ale mimo wszystko się staram i uważam, że takie odchyły heh to normalne u młodej mamy. Nie przejmujcie się, nie doszukujcie, że coś z Wami nie tak, nie nie. Z Wami Drogie Mamy wszystko w porządku, tylko nie dajmy się zwariować. 🙂 Jeśli nie znasz mamy, która oszalała na punkcie dziecka, jest przewrażliwiona czy ma dziwne nawyki.. to pomyśl sobie, że jestem ja.. zdrowo szurnięta, ale nie odbieraj tego źle, spójrz na to pozytywnie – niektórzy w ten sposób odreagowują. Tak mi się wydaje.

A co Ty o tym myślisz? Może sama byłaś przewrażliwiona na punkcie swojego dziecka? Podziel się ze mną, z innymi Mamami, które czasem myślą, że chyba zwariowały.. 🙂