Miłość Matki

Miłość Matki. Jak każda mama chciałabym dla swojego dziecka jak najlepiej – aby było oczkiem w głowie wszystkich, całej rodziny, aby każdy z najbliższych traktował je jak najlepiej. Cieszył się z każdym poznaniem świata przez dziecko, z rozwoju, przejścia przez każdy nowy etap.. siadanie, pełzanie, raczkowanie, stanięcie.. pierwszych kroków, pierwszego słowa.. oj wymieniać można wiele! Rozumiecie mnie Drogie Mamy? Nie mam tutaj na myśli wariactw i obsesji na punkcie dziecka, ale po prostu pociechy z niego. Z możliwości spędzenia z nim czasu, chwili zabawy, czułości.. Ehhh tak by się chciało – ja bym tak chciała. Ale, ale.. generalnie nie bądźmy zachłanne. Przez chwilę nawet przez myśl mi przeleciało, że moja córka będzie dorastała w cieniu starszej pociechy rodziny, może i tak będzie, może nie.. Nie chcę o tym myśleć, przecież to bez sensu. Przecież to my rodzice mamy zadbać o to, aby nasze dzieci były wychowywane w miłości, czułości, aby nic im nie zabrakło.. To nasze najważniejsze zadanie, cieszyć się z możliwości kochania i bycia kochanym przez naszego Skarba. Nie będę patrzeć na to czy jedna z babć cały czas rozpieszcza pierwszego wnuka, czy ciocia pamięta tylko o urodzinach starszej pociechy rodziny, czy brat męża będzie dbał o nasze dzieci jak o własne – jak my o jego, czy wreszcie moja siostra da tyle samo miłości moim dzieciom ile ja dałam jej. Owszem, chwilami jest to przykre, chwilami wydaje się być wszystko na przekór, ale będę dobrej myśli, że obejdzie się bez faworyzowania, że muszą się po prostu przestawić, że moja córka również będzie kochana i rozpieszczana przez babcie, dziadków, ciocie, wujków.. Najważniejsze przecież jest to że ma mnie, tatę – rodziców, którzy skupiają na niej całą uwagę, starają się jak mogą i kochają nade wszystko.

Może to zazdrość się we mnie obudziła? Chyba troszkę tak, to przykre, miłość powinna być równomiernie dzielona. Ale zazdrość to zły doradca, przynoszący niemiłe odczucia, złe zachowania. Przyznaję się przed Wami, że troszkę mnie ta sytuacja zabolała, ale na pewno nikt nie robi tutaj na złość ani mnie ani tym bardziej mojej córce. Chciałabym dla niej wiele, jak najlepiej, aby mnie też wspierano w wychowywaniu wspaniałej dziewczynki, ale nie można mieć wszystkich u swych stóp – u stóp dziecka w tej sytuacji. Najważniejsze jest zdrowie, miłość, wsparcie między nami – naszą trójeczką. 🙂

Pisać mogłabym długo, ale myślę, że tym optymistycznym akcentem zakończę. Czy Wami również targały takie odczucia zazdrości i chęci zagarnięcia odrobinki blasku dla swojego dziecka? Proszę, uświadomcie mi, że nie tylko ja tak wariuję w trakcie macierzyństwa.. jego początków, że to zupełnie normalne. Puszczam oko i naprawdę zmieniam swoje myślenie. 😉