Mama robi wszystko najlepiej? Daj szansę Tacie!

U nas w domu jest trochę tak: ja – Mama, Pani doskonała, Tata – stara się, ale nie robi tak jakbym chciała, nie po mojemu, wszystko jakby na przekór. A przecież kaszkę należy mieszać i mieszać aż uzyska jednolitą konsystencję, lalki i misie – każde z nich ma swoje miejsce, nie miejsce sąsiada, jak dziecko śpi w łóżeczku panuje ład i porządek, a nie bałagan bo „przecież jak wstanie znowu wywróci wszystko do góry nogami” – mówi Tata. Pewnie tak zrobi, ale skoro póki co śpi to niech przez chwilkę będzie porządek.. O jej a czesanie? Zaraz po kąpieli a nie po łaskotkach, tuleniu itp.. jak później okiełznać tą czuprynę?? Nie wspominając o ubieraniu.. jej zawsze nie jesteśmy zgodni w tej kwestii. Oj wymieniać mogłabym jeszcze długo.. ale myślę, że każda Mama może sobie dopisać swoje scenki jak to Ona wszystko robi lepiej od Taty. No i co ten biedny Tata sobie myśli? Dziwisz się, że na początku pomagał i nagle przestał? Coś zrobi a Ty zaraz poprawiasz i robisz po swojemu? Nie, nie, nie.. nie możesz tak robić Droga Mamo, w ten sposób skutecznie zniechęcasz Tatusia do opieki nad Twoim Skarbem, do pomocy Tobie Mamo, a przecież nie o to chodzi.

Siedzę z naszą córką na co dzień, 24 godziny na dobę. Mamy wspólne przyzwyczajenia, poznaję jak zapłacze o co chodzi, bo przecież widzę to nasze Dzieciątko calutki czas. Oprócz opieki nad dzieckiem sprawuję obowiązki w domu. Po całym dniu zabaw, spacerowania, gotowaniu, sprzątaniu, prasowaniu, po zakupach.. padam na twarz. Mąż kąpie córkę – od pierwszych dni się tym zajmuje, fantastycznie – mają wspólny codzienny rytuał, a ja wtedy albo biegam i ogarniam bajzel albo – co mi zdecydowanie bardziej odpowiada – siadam i patrzę na nich, jak umacnia się więź między ojcem a córką. To coś wspaniałego… i wtedy sobie myślę, no i co, że robi wszystko odwrotnie, albo często nie robi. Jest Tatą, kocha córkę jak szalony, głaska i tuli, czułości rozdaje i w zamian otrzymuje buziaki, eskimoski.. Kurczę, nie mogę mieć za złe, że robi coś inaczej, inaczej nie znaczy gorzej. A dla naszej córki – niezależnie czy będzie chodziła brudna przez pół dnia, czy chwilkę dłużej z kupką w pampersie – jest najwspanialszym Tatą pod słońcem, wspiera ją jak chce coś odkryć nowego albo zbroić.. 😉 ociera łzy, całuje oczka, masuje stópki, to Tata zna najlepiej Pana liska i jego kryjówki…

Drogie Mamy, co tu więcej pisać, wasze dziecko nie znajdzie lepszego Taty od tego który przy nim jest, dba o nie, kocha, bawi się z nim, a Wy Kochane dajcie mu szansę pomóc przy wychowaniu dziecka, nawet jeśli nie do końca zgadzacie się z niektórymi kwestiami, nie wytykajcie błędów, ewentualnie spokojnie porozmawiajcie, ale nie krytykujcie, nie zniechęcajcie. Może to właśnie Tata przedstawi Wam Drogie Mamy takie argumenty, że przejdziecie przysłowiowo – na jego stronę mocy. Kto wie, może nie zawsze my mamy rację? To, że coś nie jest po naszemu Maminemu, nie znaczy od razu że jest gorsze, złe czy absurdalnie niemożliwe.

Dajmy szansę Tatą naszych dzieci, aby razem z nami wychowywali dzieci.
Trzymam za Was kciuki, nie denerwujcie się, czasem ugryźcie w język, naprawdę warto. Za Was Tatuśki również mocno trzymam kciuki. 🙂

A Ty co myślisz o wspólnym wychowaniu? O tym jak to robi Twój mąż/partner?